Góra Tęczowa w Peru. Najpiękniejsze marzenie… i najtrudniejsze 3 kilometry naszego życia
Nie każda podróż kończy się sukcesem. Czasami marzenia trzeba dosłownie wywalczyć. Są miejsca, do których jedzie się z aparatem w ręku i uśmiechem na twarzy. Są też takie, które już od pierwszego kroku pokazują, że nie będzie łatwo. Góra Tęczowa (Vinicunca) była właśnie takim miejscem. To był ostatni, wielki punkt naszej 18-dniowej podróży po Peru. Marzenie, które od miesięcy nosiliśmy w głowie. Widzieliśmy ją setki razy na zdjęciach, filmach i w relacjach podróżników. Kolorowe zbocza wyglądały wręcz nierealnie. Jakby ktoś pomalował góry farbami. Nie wiedzieliśmy jednak, że największym wyzwaniem nie będzie sama góra. Tylko wysokość. 2:00 w nocy. Początek walki z własnym organizmem Budzik zadzwonił jeszcze w środku nocy. Była 2:00, kiedy wyjechaliśmy…
Kanion Colca w Peru- Czy można zakochać się w miejscu, w którym… brakuje oddechu?
To pierwszy wpis z naszej serii poświęconej 18-dniowej podróży po Peru – kraju, który każdego dnia zaskakiwał nas czymś zupełnie innym. Chcemy zabrać Was z nami w tę niezwykłą wyprawę i pokazać miejsca, które na długo zostaną w naszej pamięci. Są miejsca, które zachwycają od pierwszego spojrzenia. I są takie, które najpierw odbierają Ci dech… dosłownie. Kanion Colca w Peru należy właśnie do tej drugiej kategorii. Jeszcze przed świtem wyruszyliśmy z Arequipy w kierunku jednego z najbardziej spektakularnych miejsc w całej Ameryce Południowej. Im wyżej się wspinaliśmy, tym bardziej czuliśmy, że organizm walczy z wysokością. Ból głowy, zadyszka i uczucie ciężkiego powietrza przypominały nam, że znajdujemy się na wysokości blisko 5000 m n.p.m. Mimo to…
Lofoty czekają. My pokażemy Ci je naszymi oczami.
✨ Długo na to czekaliśmy… i w końcu możemy się tym z Wami podzielić! ✨ Po wielu miesiącach pracy, setkach zdjęć, tysiącach wspomnień i niezliczonych godzinach spędzonych na dopracowywaniu każdego szczegółu, nasza nowa strona internetowa ujrzała światło dzienne. Powstała z miłości do Norwegii, Lofotów i ludzi, których przez ostatnie lata poznaliśmy dzięki blogowi „Norwegia i Reszta Świata”. To właśnie Wy sprawiliście, że nasze marzenie zaczęło nabierać realnych kształtów. Przez ponad dziewięć lat dzieliliśmy się z Wami zdjęciami, historiami i codziennym życiem na północy. Dziś otwieramy kolejny rozdział tej przygody. 🌊 LOFOTY Z NAMI 🌊 To miejsce stworzone dla wszystkich, którzy marzą o zobaczeniu jednych z najpiękniejszych wysp świata naszymi oczami. Nie znajdziecie…
Xinaliq – wioska na końcu świata. Czy naprawdę istnieje takie miejsce w Azerbejdżanie…
Są miejsca, które pojawiają się na mapie zupełnie przypadkiem. I są takie, dla których człowiek jest gotowy przejechać setki kilometrów, wspinać się serpentynami wysoko w góry i przez kilka godzin patrzeć przez szybę samochodu tylko po to, by sprawdzić, czy naprawdę istnieją. Dla nas takim miejscem okazało się Xinaliq. Kiedy planowałyśmy wyjazd do Azerbejdżanu, wiedziałyśmy jedno – chcemy zobaczyć nie tylko nowoczesne Baku, ale również zupełnie inną twarz tego kraju. Taką, której nie znajdziemy w szklanych wieżowcach, luksusowych restauracjach i nowoczesnych bulwarach nad Morzem Kaspijskim. I właśnie dlatego pewnego ranka ruszyłyśmy wysoko w Kaukaz. Tam, gdzie wydaje się, że nic nie powinno istnieć. A jednak istnieje. Droga do Xinaliq –…
Lofoty – najpiękniejsze zakątki archipelagu z naszych wypraw
Daleko stąd, na północy świata, za kołem podbiegunowym, tam gdzie zimą słońce ledwo muskają horyzont, a latem nie chce zajść na długie tygodnie – leży kraina, o której opowiadają najpiękniejsze nordyckie sagi. To miejsce, gdzie góry wyrastają wprost z morza jak smocze kły, a czerwone, drewniane domki rybackie przytulają się do stromych zboczy, by ochronić przed arktycznym wiatrem.o miejsce, gdzie o północy w lecie słońce nie chce zajść, a zimą zorza polarna maluje niebo na zielono. To archipelag, który National Geographic uznał za jeden z najpiękniejszych na Ziemi. I nic w tym dziwnego – bo gdy stajesz na szczycie Reinebringen i patrzysz na fiordy rozciągające się u twoich stóp, rozumiesz, że natura potrafi…
Oeschinensee w Szwajcarii — jeden idealny dzień…
Są takie miejsca, które od pierwszej chwili potrafią kompletnie rozbroić człowieka. Takie, przy których stajesz, wstrzymujesz oddech i wiesz, że zostanie z Tobą na długo. Oeschinensee jest właśnie jednym z nich. Są takie podróże, które absolutnie nie były planowane… a później okazują się jednymi z najlepszych. Oeschinensee — nagroda za najbardziej spontaniczny pomysł roku Nie ma przesady w stwierdzeniu, że jezioro Oeschinensee wygląda, jakby wyrwano je z alpejskiej bajki.Otoczone ośnieżonymi szczytami, wciśnięte w monumentalną skalną koronę, zachwyca od pierwszej sekundy. A turkus wody? Nie do opisania.To właśnie ten widok był celem naszej spontanicznej, międzykrajowej eskapady. Jechaliśmy zmęczeni, rozbawieni absurdem całej sytuacji i podekscytowani jak dzieci.Ale kiedy stanęliśmy nad brzegiem jeziora — wszystko nabrało…



















