Pałac Królewski w Bangkoku – spotkanie z historią Tajlandii i jej duchowym sercem
Po długim locie, zmianie strefy czasowej i pierwszej nocy w Bangkoku wiedzieliśmy jedno – nie ma czasu do stracenia. Stolica Tajlandii czekała. Lista miejsc do zobaczenia była długa, ale na samym jej początku znalazł się Wielki Pałac Królewski – Phra Borom Maha Ratcha Wang, jedno z najważniejszych i najbardziej symbolicznych miejsc w całym kraju. To tutaj zaczęliśmy nasze odkrywanie Bangkoku. I trudno było o bardziej spektakularny początek. Wielki Pałac Królewski – obowiązkowy punkt w Bangkoku Grand Palace w Bangkoku to bez wątpienia najpopularniejsza atrakcja turystyczna Tajlandii. Co roku odwiedzają go miliony podróżników z całego świata. I choć Bangkok oferuje setki fascynujących miejsc, trudno wyobrazić sobie wizytę w stolicy bez zobaczenia tego kompleksu.…
Tajlandia wszystkimi zmysłami. 30 dni, tysiące wspomnień…
Zaczęliśmy od małego kroku. Od myśli, od marzenia, od decyzji, która dojrzewała powoli. A potem… dodawaliśmy odwagi. Każdego dnia trochę więcej. Otwieraliśmy się na nowe miejsca, smaki, ludzi i sytuacje, których nie da się zaplanować. Dużo doświadczyliśmy i jeszcze więcej przeżyliśmy — czasem głośno, czasem w ciszy, czasem tylko spojrzeniem. Dziś wiemy jedno: jesteśmy wdzięczni za każdy dzień tam. Za drobne momenty i wielkie emocje, za lekcje, które przywieźliśmy ze sobą, i za to, jak ta podróż nas zatrzymała i jednocześnie popchnęła dalej. Tajlandia zostawiła w nas ślad. I choć wracamy do domu, wiemy, że to nie jest pożegnanie. Wrócimy. I to szybciej, niż nam się wydaje. 30 dni w Tajlandii.I tysiące…
12 miesięcy roku 2025
Każdego roku, na przełomie grudnia i stycznia, zatrzymuję się na chwilę. Odkładam mapy, zamykam kalendarz i pytam samą siebie: jaki był ten rok w podróży i w życiu?Rok 2025 nie był przełomem, który zmienia wszystko jednym ruchem. Nie był też wyścigiem po kolejne „odhaczone” miejsca. Był za to rokiem spokojniejszym, bardziej uważnym i bardzo naszym. Czy mogę zaliczyć go do udanych? Zdecydowanie tak. 🌿 Podróżowanie inaczej niż kiedyś W 2025 roku podróżowanie zmieniło dla nas znaczenie. Przestało być listą atrakcji do zaliczenia, a zaczęło przypominać świadomy wybór – miejsca, tempa, sposobu odpoczynku i tego, z kim dzielimy drogę.Zamiast pędu i presji, pojawiła się walizka pełna wspomnień i… jeszcze większa chęć na więcej. Wyraźnie dominowały krótsze wyjazdy – głównie…
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
Drogie Podróżniczki, drodzy Podróżnicy… Gdy na niebie pierwsza gwiazda zapłonie, a zapach piernika i świerku wypełni Wasze domy – niech ten czas będzie pełen ciepła, bliskości i chwil, które na zawsze zostaną w sercu. Życzymy Wam radosnych, rodzinnych Świąt wypełnionych uśmiechem, spokojem i wzajemną życzliwością. Niech magia podróży towarzyszy Wam także przy wigilijnym stole – w opowieściach, wspomnieniach z najdalszych szlaków i w marzeniach o nowych, odkrywczych wyprawach. Niech nadchodzący rok przyniesie Wam niezapomniane przygody, bezpieczne drogi i spotkania z ludźmi, którzy na długo pozostaną w Waszej pamięci. Z drugiego końca świata, z myślą o tych, którzy są w trasie, i o tych, którzy świętują w domu – przesyłamy najcieplejsze myśli. Niech ten szczególny czas będzie…
Oeschinensee w Szwajcarii — jeden idealny dzień…
Są takie miejsca, które od pierwszej chwili potrafią kompletnie rozbroić człowieka. Takie, przy których stajesz, wstrzymujesz oddech i wiesz, że zostanie z Tobą na długo. Oeschinensee jest właśnie jednym z nich. Są takie podróże, które absolutnie nie były planowane… a później okazują się jednymi z najlepszych. Oeschinensee — nagroda za najbardziej spontaniczny pomysł roku Nie ma przesady w stwierdzeniu, że jezioro Oeschinensee wygląda, jakby wyrwano je z alpejskiej bajki.Otoczone ośnieżonymi szczytami, wciśnięte w monumentalną skalną koronę, zachwyca od pierwszej sekundy. A turkus wody? Nie do opisania.To właśnie ten widok był celem naszej spontanicznej, międzykrajowej eskapady. Jechaliśmy zmęczeni, rozbawieni absurdem całej sytuacji i podekscytowani jak dzieci.Ale kiedy stanęliśmy nad brzegiem jeziora — wszystko nabrało…
Vesterålen wyspy w północnej Norwegii…
Są miejsca, które przyciągają tłumy od pierwszego zdjęcia — i są takie, które odkrywa się po cichu, trochę przypadkiem, a potem długo nie można o nich zapomnieć. Tak właśnie było z nami i z Vesterålen.Po kilku intensywnych wizytach na Lofotach zapragnęliśmy czegoś mniej oczywistego, bardziej surowego i dzikiego. Marzyła nam się Północ, w której można zatrzymać się na chwilę, wsłuchać w szum oceanu i poczuć, że świat naprawdę zwalnia. I tak trafiliśmy na Vesterålen — archipelag, który nie krzyczy swoją sławą, a mimo to zachwyca każdym kilometrem drogi. To Norwegia w najbardziej naturalnej, niewypolerowanej formie: góry, które wyrastają z morza, białe plaże, które wyglądają jak pomyłka geograficzna, i przestrzeń, która…






















