Najpiękniejsze świątynie w Tajlandii – 12 miejsc, które zobaczyliśmy na własne oczy
Przed pierwszą podróżą do Tajlandii wiedziałam, że będzie kolorowo. Wiedziałam, że będą palmy, tuk-tuki, uliczne jedzenie, chaos Bangkoku i rajskie plaże. Nie spodziewałam się jednak, że tak mocno zapamiętam tajskie świątynie. Złote. Białe. Niebieskie. Maleńkie i ukryte pomiędzy zwyczajnymi ulicami. Ogromne i widoczne z daleka. Jedne mają setki lat historii, inne powstały stosunkowo niedawno i bardziej przypominają dzieła współczesnej sztuki niż miejsca, które w Europie kojarzymy ze świątyniami. Podczas naszej podróży po Tajlandii zobaczyliśmy ich naprawdę sporo. Oczywiście nawet nie próbujemy powiedzieć, że widzieliśmy najpiękniejsze świątynie Tajlandii – w kraju, w którym są ich dziesiątki tysięcy, byłoby to trochę odważne. To po prostu nasze miejsca. Świątynie, przed którymi staliśmy. Do których weszliśmy. Które…
Machu Picchu – spełnione marzenie
Są miejsca, które chcemy zobaczyć. Są też takie, o których marzymy przez lata. A potem przychodzi dzień, kiedy stajemy dokładnie tam, gdzie wcześniej byliśmy tylko w myślach. Machu Picchu było dla nas właśnie takim miejscem. Jednym z największych marzeń tej podróży. Jednym z powodów, dla których w ogóle znaleźliśmy się w Peru. I chyba żadne zdjęcie, film ani opowieść nie były w stanie przygotować nas na moment, kiedy zobaczyliśmy je na własne oczy. Majestatyczne zielone góry. Kamienne tarasy. Pozostałości świątyń i domów Inków. Chmury przesuwające się pomiędzy szczytami. Lamy spacerujące między ruinami, jakby kompletnie nie interesowało ich to, że każdego dnia przyjeżdżają tutaj ludzie z całego świata. I my. Stojący…
Niebieska Świątynia w Chiang Rai – Wat Rong Suea Ten. Tajlandia, która zachwyca kolorem
Muszę przyznać, że do dziś nie wiem, jak to się stało, że dotarłam do wieku 49 lat, nie poznając wcześniej Tajlandii trochę dokładniej. Oczywiście wiedziałam, że jest piękna. Widziałam zdjęcia rajskich plaż, świątyń, wysp i kolorowych ulic Bangkoku. Ale czym innym jest oglądanie Tajlandii na ekranie telefonu, a czym innym znalezienie się w samym środku tego niezwykłego świata. Nasza zimowa podróż po Tajlandii w 2025 roku przyniosła nam mnóstwo takich momentów. I choć pokazaliśmy Wam już sporą część tej wyprawy, w naszym podróżniczym pamiętniku zostało jeszcze kilka miejsc, do których zdecydowanie warto wrócić. Jednym z nich jest Niebieska Świątynia w Chiang Rai – Wat Rong Suea Ten. Miejsce tak intensywne, kolorowe i pełne…
Laguna Humantay w Peru – turkusowe jezioro wysoko w Andach i kolejne spełnione marzenie
Jadąc do Peru, miałam w głowie dwa miejsca, które bardzo, ale to bardzo chciałam zobaczyć na własne oczy. Pierwszym były Góry Tęczowe – Vinicunca, o których już Wam opowiadaliśmy. Drugim była właśnie Laguna Humantay. Turkusowe jezioro ukryte wysoko w peruwiańskich Andach, otoczone potężnymi górami i lodowcem. Miejsce, które przed wyjazdem oglądałam dziesiątki razy na zdjęciach i filmach. Zapisywałam kadry, oglądałam rolki i za każdym razem myślałam dokładnie to samo: Chcę tam stanąć. Chcę zobaczyć ten kolor na własne oczy. I udało się. Laguna Humantay została kolejnym spełnionym marzeniem podczas naszej 18-dniowej podróży po Peru i jednocześnie czwartym turkusowym jeziorem, do którego udało nam się dotrzeć podczas naszych podróży. Każde było inne. Ale to znajdowało…
Góra Tęczowa w Peru. Najpiękniejsze marzenie… i najtrudniejsze 3 kilometry naszego życia
Nie każda podróż kończy się sukcesem. Czasami marzenia trzeba dosłownie wywalczyć. Są miejsca, do których jedzie się z aparatem w ręku i uśmiechem na twarzy. Są też takie, które już od pierwszego kroku pokazują, że nie będzie łatwo. Góra Tęczowa (Vinicunca) była właśnie takim miejscem. To był ostatni, wielki punkt naszej 18-dniowej podróży po Peru. Marzenie, które od miesięcy nosiliśmy w głowie. Widzieliśmy ją setki razy na zdjęciach, filmach i w relacjach podróżników. Kolorowe zbocza wyglądały wręcz nierealnie. Jakby ktoś pomalował góry farbami. Nie wiedzieliśmy jednak, że największym wyzwaniem nie będzie sama góra. Tylko wysokość. 2:00 w nocy. Początek walki z własnym organizmem Budzik zadzwonił jeszcze w środku nocy. Była 2:00, kiedy wyjechaliśmy…
Frigiliana – najpiękniejsza biała wioska Andaluzji?
Nie każdy wyjazd zaczyna się od marzeń. Są podróże, które planujemy miesiącami, odliczamy do nich dni i nie możemy doczekać się wylotu. Ale są też takie, na które lecimy… bo po prostu trzeba. I właśnie taki był nasz majowy wyjazd do Hiszpanii. To nie były wakacje marzeń. Nie był to spontaniczny city break ani długo wyczekiwany urlop. Polecieliśmy do Andaluzji, żeby zamknąć pewną sprawę, która od dawna czekała na swój finał. Na szczęście wszystko udało się załatwić szybciej, niż przypuszczaliśmy. A skoro już byliśmy na południu Hiszpanii, grzechem byłoby nie wykorzystać tych 48 godzin najlepiej, jak tylko się da. Mapa powędrowała na stół. Kilka minut później zapadła decyzja. Jedziemy do…

















