INNE

12 miesięcy roku 2025

Każdego roku, na przełomie grudnia i stycznia, zatrzymuję się na chwilę. Odkładam mapy, zamykam kalendarz i pytam samą siebie: jaki był ten rok w podróży i w życiu?
Rok 2025 nie był przełomem, który zmienia wszystko jednym ruchem. Nie był też wyścigiem po kolejne „odhaczone” miejsca. Był za to rokiem spokojniejszym, bardziej uważnym i bardzo naszym.

Czy mogę zaliczyć go do udanych? Zdecydowanie tak.

🌿 Podróżowanie inaczej niż kiedyś

W 2025 roku podróżowanie zmieniło dla nas znaczenie. Przestało być listą atrakcji do zaliczenia, a zaczęło przypominać świadomy wybór – miejsca, tempa, sposobu odpoczynku i tego, z kim dzielimy drogę.
Zamiast pędu i presji, pojawiła się walizka pełna wspomnień i… jeszcze większa chęć na więcej.

Wyraźnie dominowały krótsze wyjazdy – głównie weekendowe. Już na początku roku wiedzieliśmy, że na jego końcu czeka nas dłuższy, zaplanowany urlop, dlatego w ciągu roku częściej wybieraliśmy wypady na 2–3 noce, bliżej domu, bez wielomiesięcznego planowania. Ten model idealnie wpisał się w nasze potrzeby osób pracujących – dawał oddech, reset głowy i radość z bycia w drodze, bez zmęczenia.

Zmieniły się też nasze oczekiwania. Mniej znaczyło więcej. Liczyła się cisza, przestrzeń, natura i czas offline. W tle coraz mocniej pojawiała się potrzeba dbania o zdrowie psychiczne i bycia tu i teraz.


🗓️ Rok 2025 miesiąc po miesiącu – jak wyglądała nasza podróż

❄️ Zima 2025 – rok zaczęliśmy wysoko… i w drodze

Styczeń – Nowy Rok ponad chmurami

Rok 2025 przywitaliśmy dokładnie tak, jak lubimy najbardziej – w samolocie, w drodze po nowe doświadczenia. Kierunek? Dubaj i Oman. Ten początek roku był symboliczny: zamiast fajerwerków – światła miast widziane z góry, zamiast kanapy – zmiana stref czasowych i klimatów.

Oman był dla nas zupełnie nowym kierunkiem. Spędziliśmy tam krótki, intensywny czas, który zostawił ogromny niedosyt – w najlepszym znaczeniu tego słowa. Surowe krajobrazy, pustynia, góry i zupełnie inny rytm życia sprawiły, że już wtedy wiedzieliśmy jedno: chcemy tu wrócić i poznać ten kraj dużo lepiej.

Dubaj i pozostałe Emiraty nie były dla nas nowością – mieliśmy okazję odwiedzić je już dziesięć lat wcześniej. Tym razem patrzyliśmy na nie inaczej, spokojniej, bardziej porównując to, jak bardzo zmieniło się nasze podejście do podróżowania na przestrzeni lat.


Luty – narty, słońce i Austria w najlepszym wydaniu

W lutym przyszedł czas na krótki, ale bardzo intensywny wyjazd narciarski do Austrii. Wyjazd w gronie znajomych okazał się strzałem w dziesiątkę. Trafiliśmy na rewelacyjną pogodę, świetne warunki na stokach i – jak to w Austrii – doskonałe jedzenie.

Było dużo śmiechu, rozmów do późna, sportowego zmęczenia i tej wyjątkowej energii, która pojawia się wtedy, gdy dzielisz góry z ludźmi nadającymi na tych samych falach. To był jeden z tych wyjazdów, po których wraca się zmęczonym fizycznie, ale naładowanym mentalnie.


Koniec zimy – Norwegia, góry i zorze polarne

Resztę lutego oraz marzec spędziliśmy bliżej domu, ale wcale nie mniej spektakularnie. Weekendowe wypady w norweskie góry stały się naszym zimowym rytuałem. Surowe, białe krajobrazy, cisza, śnieg skrzypiący pod butami i niebo, które nocami potrafiło zaskoczyć.

To właśnie wtedy wielokrotnie oglądaliśmy zorzę polarną, bez pośpiechu, bez planu, często spontanicznie. Te chwile, gdy stoisz w zimnie i patrzysz w niebo, które tańczy zielonym światłem, mają w sobie coś absolutnie magicznego. I za każdym razem działają tak samo – wyciszają, zachwycają i przypominają, jak niewiele potrzeba do szczęścia.


🌸 Wiosna 2025 – Włochy, Hiszpania i norweska przestrzeń

Kwiecień – włoska tradycja przed Wielkanocą

Kwiecień rozpoczęliśmy dokładnie tak, jak lubimy najbardziej – we Włoszech. To już nasza mała tradycja, że przed Wielkanocą uciekamy na południe, tam gdzie słońce grzeje mocniej, a życie toczy się wolniej.

Tym razem spełniliśmy jedno z naszych podróżniczych marzeń i odwiedziliśmy Procidę. Kolorowa, autentyczna, spokojna – dokładnie taka, jaką sobie wyobrażaliśmy. Był to bardzo dobry, niespieszny czas, pełen spacerów, rozmów i chłonięcia włoskiej codzienności.

Z Procidy ruszyliśmy dalej na Capri, a następnie na Wybrzeże Amalfi. W Positano wróciliśmy do miejsc, które już znaliśmy, ale tym razem spojrzeliśmy na nie z większym spokojem. Była też prawdziwa włoska codzienność – jazda miejskim autobusem razem z lokalnymi mieszkańcami, śmiech, ścisk i widoki za oknem, które rekompensowały wszystko.

Nie mogło zabraknąć smaków: cytrynowe lody, cytrynowe ciasto i kwaśne drinki, które idealnie pasowały do wiosennego słońca i klimatu południa Włoch. To był naprawdę super czas, dokładnie taki, jakiego potrzebowaliśmy po zimie.


Hiszpański przystanek – Madryt i ważne emocje

Zaraz po Włoszech polecieliśmy do Madrytu – tym razem podróż miała zupełnie inny, bardzo osobisty wymiar. Chcieliśmy zobaczyć szkołę naszej córki, która dostała się na studia na Universidad CEU San Pablo. Emocji było sporo – duma, wzruszenie i ekscytacja.

Oczywiście szkoła była ważna, ale równie ważne było samo miasto. Madryt zachwycił nas swoją energią, szerokimi ulicami, kawiarniami i tym specyficznym rytmem życia, który sprawia, że chce się po nim po prostu chodzić – bez planu, bez mapy, chłonąc atmosferę.


Maj i czerwiec – Norwegia w najlepszym wydaniu

Maj i czerwiec należały już zdecydowanie do Norwegii. To kraj, który trudno nam zostawić – im więcej go poznajemy, tym mocniej nas przyciąga. Rok 2025 był pod tym względem wyjątkowy, bo od maja temperatury sięgały nawet 25 stopni, co w Norwegii nie zdarza się często.

Nowe miejsca, kilometry na nogach, zdobyte nowe szczyty, lodowce i długie, jasne wieczory spędzane nad fiordami– ten czas był absolutnie bezcenny. Wiosna w Norwegii pokazała nam się w najlepszym możliwym wydaniu: dzika, przestrzenna, spokojna i pełna światła

☀️ Lato 2025 – wdzięczność, przestrzeń i spełnione marzenia

Lato 2025 było dla nas jednym z tych momentów, które zostają w sercu na długo. Pełne słońca, ruchu, natury i ogromnej wdzięczności za to, że możemy doświadczać świata właśnie w taki sposób.

Lipiec – Azory, Portugalia i północ Norwegii

Początek lipca spędziliśmy na Azorach, a dokładnie na wyspie São Miguel. To był szybki tydzień, ale tak intensywny w kolorach, zapachach i widokach, że do dziś wracamy do niego myślami. Hortensje dosłownie były wszędzie – przy drogach, na klifach, w dolinach. Wyspa wyglądała jak jeden wielki, kwitnący ogród. Zielona, wilgotna, surowa i jednocześnie niezwykle kojąca.

W drodze powrotnej do domu zatrzymaliśmy się jeszcze w Sintrze. To miejsce absolutnie nas oczarowało – zamki, wzgórza, mgła i tajemnicza atmosfera. Zdecydowanie byliśmy tam za krótko, ale już wiemy, że wrócimy. Sintra zostawiła w nas ogromny niedosyt.

Druga część lipca należała w całości do Lofotów i północnej Norwegii. Dwa tygodnie w kamperze, wolność, droga przed nami i pogoda… jakiej w Norwegii nikt się nie spodziewał. Ponad 30 stopni każdego dnia, białe noce, słońce o północy, poranne pobudki i szybkie wypady w góry – żeby zdążyć przed tłumami i… przed upałem.

Tak, to chyba jedyny raz w życiu, kiedy możemy powiedzieć, że uciekaliśmy w Norwegii przed słońcem i wysoką temperaturą. Ale to właśnie sprawiło, że ten czas był tak wyjątkowy. Warunki idealne jak na urlop, długie wieczory nad fiordami, cisza, przestrzeń i poczucie absolutnej wolności. To był cudowny, bardzo intensywny i piękny czas.


Sierpień – spokojniej, ale bardzo emocjonalnie

Sierpień przyniósł nieco więcej spokoju i zwolnienia tempa. Ponownie polecieliśmy do Madrytu, tym razem już z zupełnie innymi emocjami. To był wyjazd w jedną stronę – dla Oli. Przyszedł moment, w którym zaczynała nowy rozdział swojego życia i szkołę. Dużo wzruszeń, dumy i tej specyficznej ciszy, która zostaje po ważnych pożegnaniach.

Końcówka sierpnia i początek września to już kolejna podróż – Islandia. Wyspa, którą kochamy bezwarunkowo. Surowa, dzika, nieprzewidywalna. Jej nieskazitelna natura za każdym razem porusza nas tak samo mocno. W 2025 roku Islandia dała nam mnóstwo emocji i pozwoliła zobaczyć miejsca, których wcześniej – z różnych powodów – nie mogliśmy doświadczyć.


Lato 2025 było pełne światła, wdzięczności i spełniania małych oraz dużych marzeń. Takie lato, po którym zostaje nie tylko galeria zdjęć, ale przede wszystkim ogromne poczucie szczęścia i chęć na więcej.

🍂 Jesień i początek zimy 2025 – marzenia odkładane latami

Jesień i początek zimy 2025 roku prowadziły nas już wprost do jednego, długo wyczekiwanego celu. Podróży, którą odkładaliśmy latami, a która miała być symbolicznym zwieńczeniem całego roku. Zanim jednak nadszedł grudzień i spełnienie wielkiego marzenia, los – jak to często bywa – dorzucił coś zupełnie niespodziewanego.

Zamiast spokojnych przygotowań do dalekiego lotu, trafiliśmy na weekend do Francji, a dokładnie do Alzacji. Region, który absolutnie nas rozkochał. Kolorowe miasteczka, winnice, lokalna kuchnia i ten nieuchwytny francuski klimat sprawiły, że od pierwszych chwil wiedzieliśmy jedno – to miejsce, do którego na pewno wrócimy.

Ale jakby tego było mało, w tym wyjeździe pojawił się jeszcze jeden… szalony pomysł. Skoro byliśmy tak blisko, nie mogliśmy sobie darować jednego dnia w Szwajcarii. I tak oto, w trakcie jednego krótkiego weekendu, na naszej mapie świata pojawiły się dwa nowe kraje, które od razu wskoczyły wysoko na listę miejsc „do ponownego odkrycia”. Czasem właśnie takie spontaniczne decyzje zostają w pamięci najdłużej.


🌴 Grudzień – Tajlandia, marzenie odkładane sześć lat

A potem nadszedł grudzień. I w końcu… Tajlandia. Wyjazd, który odkładaliśmy przez sześć lat. Pierwszy raz byliśmy tam właśnie sześć lat wcześniej i już wtedy powiedzieliśmy sobie, że jeśli wrócimy – to na dłużej. Nie tylko dla plaż, ale po to, by naprawdę poznać kraj, jego kulturę, rytm życia i codzienność.

Tym razem to marzenie w końcu się spełniło. Tajlandia przywitała nas ciepłem, uśmiechem i zupełnie inną energią niż Europa. Od pierwszych dni czuliśmy, że to dopiero początek nowej podróżniczej historii.

O Tajlandii będzie jeszcze dużo – to zdecydowanie temat na osobne wpisy. Odwiedziliśmy kilka nowych miejsc, zobaczyliśmy kraj z innej perspektywy i już dziś wiemy, że Kraina Uśmiechu jeszcze nie raz wróci na naszego bloga. Nowe posty z Tajlandii są już w przygotowaniu – i bardzo Was na nie zapraszamy 🌺

Czego nauczył nas 2025?

Rok 2025 przypomniał nam, że:

  • podróże nie muszą być dalekie, by były wartościowe,
  • weekend potrafi dać tyle samo radości co długi urlop,
  • natura leczy szybciej niż niejedna terapia,
  • a najlepsze wspomnienia rodzą się wtedy, gdy przestajemy się spieszyć.

To był rok świadomego podróżowania, mniejszych planów i większych emocji. Rok, który nie krzyczał – ale zostawił po sobie ciepły ślad. 2025 nie był rokiem spektakularnych przełomów.
Był rokiem świadomych wyborów, spokojniejszych podróży i jeszcze większej wdzięczności za to, że możemy iść własnym tempem. Nauczył nas, że nie trzeba jechać daleko ani często, żeby poczuć zachwyt… 2025 kończymy z ogromną wdzięcznością — za zdrowie, możliwość podróżowania, wspólnie spędzony czas i miejsca, które nas poruszyły. 2025 nauczył nas, że najpiękniejsze podróże nie mierzą się liczbą kilometrów, ale emocjami, które zostają na długo — w głowie, w sercu i w planach na kolejne lata. Wracamy z tego roku bogatsi w doświadczenia, spokojniejsi w tempie i jeszcze bardziej głodni świata. 🌍❤️

Z tą energią wchodzimy w nowy rok.
Z wdzięcznością. Z ciekawością. I z niezmienną miłością do drogi. 🌍✨

Szczęśliwego Nowego Roku 2026 ...

PODOBNE POSTY:

Witaj w naszym świecie…To my…Ania, Arek… Razem z nami zwiedzisz cudowne zakątki Norwegii, która fascynuje nas od kilkunastu lat... Zapraszamy nad piękne fiordy, ogromne wodospady, urokliwe miasta, kolorowe wioski, a także wysokie góry...

Language
Select your currency
PLN Złoty polski