Norwegia
Kjerag najsłynniejszy kamień w Norwegii…
Kjerag był kolejnym pragnieniem i chęcią zdobycia tego miejsca. Dość długo ociągaliśmy się z wyprawą w tamto miejsce gdyż na to potrzeba minimum trzy dni. A od miejsca naszego zamieszkania to dość spory kawałek. Daleko to po pierwsze, a po drugie to dość męcząca wspinaczka. Ciężko też trafić z pogodą w zachodniej Norwegii tam dość sporo pada, a Kjerag jest wysoko w górach. I tak pewnego sierpniowego weekendu 2013 roku wybraliśmy się na wielki kamień. Droga jaką mieliśmy do pokonania to cały dzień. Nawigacja pokazuje prawie 8 godzin ale z doświadczenia wiem, że na taka trasę trzeba szykować jakieś 10 godzin. Na wyprawie byliśmy ze znajomymi, w kupie zawsze raźniej, gdyby coś…
Zimowe szaleństwo w Norwegii…
Zima to pora roku za którą nie przepadam, a nawet powiem że jej nie lubię. Jest mi wtedy ciągle zimno, ubieram się we wszystko chyba co mam, a w domu palę ciągle w kominku i siedzę pod kocem z kubkiem herbaty. Zima jaka jest ostatnio w Norwegii ( na południu, tu gdzie mieszkam) jest nie do zniesienia. Od dwóch miesięcy już nie ma słońca, jest szybko ciemno i późno robi się widno, ciągle tylko mży, wieje albo leje i tak non stop. Ostatnio zatęskniłam za prawdziwą zimą, białą ze śniegiem, i mrozem taka jak powinna być. Zima to zima, mroźna i piękna. Jeszcze taką zimę można zobaczyć w środkowej lub…
Snøveien śnieżna droga latem…
O drodze śnieżnej słyszałam sporo ale jakoś sobie tego nie wyobrażałam …śnieg latem… aż do pewnego dnia jak sama się tam wybrałam. Koniec maja, w Norwegii wiosna pełna gębą, pogoda dopisywała już od dłuższego czasu. Mieliśmy akurat długi weekend i pomysł padł na wyjazd w góry, a dokładnie na Snøveien lub Snøvegen czyli Śnieżną drogę. Śnieżna droga biegnie przez pasmo górskie wśród skalistych wzgórz i jezior między Lærdal a Aurland, dwoma miasteczkami. Najwyższy punkt jest na wysokości 1306 m n.p.m. Numer tej drogi to Fv243. Droga została otwarta 1967 roku. Nie łatwo ja znaleźć od strony Lærdal. Jest bardzo wąska i mocno kreta, w dodatku ma już swoje lata. Pierwsze kilkanaście km drogi jest mocno…
Świąteczne tradycje i obyczaje w Norwegii…
Grudzień to miesiąc, w którym świat ogarniają przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. W Polsce mówi się o tradycji, jedzeniu, prezentach, a w tle rozbrzmiewają kolędy. Jak jednak święta spędzają Norwegowie? Norwegia, podobnie jak każdy kraj, ma swoje unikalne zwyczaje i obyczaje związane z tą magiczną porą roku. W przeciwieństwie do polskiego klimatu zimowego, wielu Norwegów decyduje się na wyjazdy zagraniczne podczas świątecznego okresu. Często wybieranym kierunkiem jest egzotyczna Tajlandia, gdzie ciepło idzie w parze z przystępnymi cenami. Taki wybór sprawia, że Norwegowie mogą doświadczyć nieco innych tradycji bożonarodzeniowych, niż te, do których są przyzwyczajeni w ojczyźnie. Jednakże, nie wszyscy decydują się na egzotyczne podróże. Wielu Norwegów woli spędzić święta w…
Ålesund miasto wśród gór i fiordów…
Spędzenie weekendu w Ålesund to jedno z tych doświadczeń, które na długo pozostaje w pamięci. To niezwykłe miasto, położone na kilku wyspach, otoczone majestatycznymi fiordami i górami, jest uważane za jedną z najpiękniejszych miejscowości w Norwegii. Ålesund, z jego wyjątkowym położeniem u ujścia Storfjordu, stanowi malowniczą norweską pocztówkę, która zachwyca swoją architekturą, klimatem i widokami. Jedną z rzeczy, które sprawiają, że Ålesund wyróżnia się na tle innych norweskich miast, jest jego niepowtarzalna architektura. Po wielkim pożarze w 1904 roku, całe miasto zostało odbudowane w stylu Art Nouveau. Spacerując po jego ulicach, można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się do środkowej Europy – choć nadal otaczają nas norweskie fiordy i góry.…
Preikestolen najpopularniejsza ambona Norwegii…
Oh, Preikestolen! Nasza ukochana „ambona” w Norwegii! To miejsce, które chcielibyście zobaczyć jako pierwszą atrakcję w tej urokliwej krainie! Jest to najpopularniejsza i jednocześnie łatwo dostępna atrakcja, więc bez większych problemów będziecie mogli się na nią wspiąć. To miejsce, które odkryliśmy, gdy jeszcze mało kto o nim słyszał, a turystów było niewielu. Była to prawdziwa perła, która czekała na nasze odkrycie! Pamiętam ten moment, gdy pierwszy raz stanęliśmy na krawędzi tego cudownego płaskowyżu. Nasze serca biły jak oszalałe, a nogi trzęsły się ze zdumienia i emocji. To było jak wejście do bajki – 600 metrów nad tą głęboką, błękitną taflą fiordu, otoczeni majestatycznymi górami. Czułam, że jestem na szczycie świata!…






















